Przeglądając wcześniej cały szereg entuzjastycznych recenzji na temat Gone, aż się rwałam do czytania. I niestety, jak można było przypuszczać, również i ja wpadłam bezwzględnie, niczym przysłowiowa śliwka w kompot. Bowiem właśnie takiej lektury dopominało się ostatnio moje nieco wymęczone życiowymi zmianami ego. Niezobowiązującej, zarazem szalenie hipnotyzującej powieści z dreszczykiem.
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Gazetaliteracka.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.