Dziś rano kopałem grób. Dół rano dzisiaj kopałem. Głęboki na metr, szeroki jak na psa. A pies całkiem sztywny, na szczęście kudłaty, więc nie trzeba go było dotykać bardziej. Skóry dźwigać, tylko za włosy na taczki, ciężki sukinkot niezmiernie. Leżał przy bramie Dąbrowskich. Potem za stodołę, pod jabłoń.[dziś po latach jabłoni nie ma już, na [...]
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Gazetaliteracka.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.