Myśmy prawie wszystko lubili. Bo jak się z dworu przyszło, po całym dniu biegania, się jeść chciało, a nie marudzić. Co było. Ne narzekał nikt nadto. A jedzenie się układało sezonowo. Latem to babcia chleb kroiła i się maczało w mleku, albo we śmietanie i sypało cukrem. Jak truskawki były, to truskawki na wierzch, na [...]
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Gazetaliteracka.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.