Pusta, smagana wiatrem wyspa na Bałtyku, stary dom zbudowany z desek statku, który rozbił się na skałach, latarnia, której mieszkańcy ginęli tragicznie od wieków, i rodzina pogrążona w żałobie. W takiej przestrzeni Theorin osadził swój kryminał – nie-kryminał, misternie zbudowane studium żałoby i bezradności, w które wątek kryminalny jest wpleciony jakby od niechcenia, a zarazem [...]
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Gazetaliteracka.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.