Mogłoby się wydawać, że życie w Poznaniu przełomu milleniów biegło bardzo beztrosko. Przemysł się rozwijał, bezrobocie malało, a na każdym rogu ulicy otwierały się Żabki. Młodzież garnęła się do nauki, przybywało uczelni państwowych i prywatnych. Co tydzień pociągi zwoziły całą tę wesołą ferajnę do miasta, coby się bawiła, dupczyła i nabywała ogłady. Było bardzo wesoło. Tak wesoło, że aż za wesoło. Problemy jednak [...]
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Gazetaliteracka.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.