Idąc na spotkanie autorskie Ewy Miłek, szedłem w nieznane. Podwójnie zresztą: do nie znanego podziemnego lokalu o socrealistycznej stylizacji oraz – na całkiem nieznane mi wiersze. Co do lokalu nie wyrobiłem sobie jeszcze zdania. Ba, dobrze się mu nie zdążyłem przyjrzeć, bo solidnie był zaciemniony, w czym zasługa tyleż skąpego po gomułkowsku oświetlenia, co fantastycznych, zawiesistych [...]
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Gazetaliteracka.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.