Archiwum Autora
Ojciec dopiero teraz, przy świątecznej wódce, o tym mówi. Nie, że dużo, trochę. Tak, jakby wstydził się, że kiedyś był biedny, że krowy pasł za rzeką całe lata. „W Pułtusku jest cmentarz rosyjskich Żołnierzy, dwadzieścia tysięcy ich leży, kurwa tyle, co 2 okoliczne miasta. Nikt tego nie patrzy, pozarastało, jeszcze brakuje, żeby Narew zalała całość, [...]
Idzie o to, że mieszkałem teraz sam czas jakiś i nie bardzo się chciało gotować dla samego siebie. Bo i co to za radość – jeść z własnych rąk, przy stole własnym, przy akompaniamencie muzyki przez siebie kompletowanej ze smakiem i mozołem, i potem położyć się – ciągle samotnie – we własnym łóżku? Ano przyjemność [...]
Ja to czasem nie wiem czego tak naprawdę potrzebuję. A potrzebowałem po prostu rumianku. I może odrobinę cebulki do pierogów, które gotowałem dzisiaj w tak małej ilości wody, że nie wiedziałem, czy już wypłynęły, czy jeszcze nie. Nie mogąc zatem obliczyć czasu potrzebnego na ugotowanie ich kompletne, dźgałem jednego za drugim dość ostrym widelcem i [...]
To są przejścia podziemne, płytkie jak rozlewiska bugu. Jak wszędzie znaki pogubionych chłopców, emblematy miłosnych podróży z jednego na drugie blokowisko. To jest droga na dworzec, a to są wiadukty wietrzne jak zbocza gór. To są trakty wiosenne i chodniki oprawione w sól. Śnieg jako żyw. Wybieram drogę wąską jak biedne dorzecza snu. Panowie jeszcze [...]
Stoi tam z godzinę, albo dłużej. Fajka, fajka, ale stoi ostro. Czeka na niego, a ten w pracy, to jak ma wyjść? Nie wyjdzie przecież, bo szef go zjebie. Ponoć skurwysyn, ale jak nawet normalny, to i tak nie puści. Chyba to Karolkowi na rękę z resztą, wie co będzie jak tylko nogę wystawi. Ona [...]
Pada już trzeci dzień – śnieg o płatkach niesamowitych. Drogi nieprzejezdne, ogrody i podwórza zasypane całkiem. Piję herbatę i słyszę jak zmarznięty lód uderza o szybę wspomagany wiatrem. Spod białej płachty ledwo wychyla się czterdzieści tysięcy zielonych wierzchołków thuj, wyglądają jak żołnierskie hełmy, przyczajona dywizja marines za moim oknem.
A więc jesteś całkiem nieobecna. Właściwie – nie ma cię wcale, także i Twoja nieobecność jest czymś w rodzaju snu. Mimo to musisz mieć twarz, aby mnie zauważać. A jeżeli powietrze to Twój zapach, a ta nieobecność to właśnie woda, zimna, cierpka, ciemna?
Przynajmniej dziesięć jest typów pamięci człowieka, (a więc mogę pamiętać Cię na tyle sposobów?) zgrupowanych w trzy systemy; ultrakrótkotrwałą, któtkotrwałą i długotrwałą. Potencjalnie nieograniczona kusi, by ciągle patrzeć. Pamiętamy więc nasze osiemnaste urodziny, pierwszy pocałunek, pamiętamy bolesną wizytę u dentysty, czy stres przed rozłożeniem nóg u ginekologa.
Myśmy prawie wszystko lubili. Bo jak się z dworu przyszło, po całym dniu biegania, się jeść chciało, a nie marudzić. Co było. Ne narzekał nikt nadto. A jedzenie się układało sezonowo. Latem to babcia chleb kroiła i się maczało w mleku, albo we śmietanie i sypało cukrem. Jak truskawki były, to truskawki na wierzch, na [...]
„Na samym brzegu przepaści, a nawet na jej dnie, można wykonać gest pełen piękna”. Dworzec w Skierniewicach, jakim go dzisiaj widzimy, powstał w połowie XIX w. Już niedłuo potem zdobył sławę, kiedy imć Wokulski rzucił się był w tych okolicach pod pociąg Kolei Wiedeńskiej. Budynek zaczął jednak szybko podupadać, niszczeć, załamywać się, nieudane samobójstwo bohatera [...]