Archiwum Autora
Spytajcie mnie, gdzie przedwczoraj byłam. No, spytajcie, prooooszę!
To już taka nie będę i Wam się pochwalę Byłam mianowicie na spotkaniu z Kazimierzem Kutzem. Cudownym Kazimierzem Kutzem, od razu dodam! A tak mało brakowało i byśmy się nie poznali… Zgroza!
O spotkaniu bowiem dowiedziałam się dopiero kilka godzin przed faktem.Po pracy wzięłam więc [...]
Znowu ciężki okres w robocie. Wracam zmęczona, nie mam na nic ochoty, od dwóch tygodni czytam “Zaginiony symbol” Dana Browna (czy zagubiony? nie mogę tego zapamiętać) i jestem gdzieś tak koło 400 strony! Kompletna porażka. I w tempie czytania i w przypadku samej książki. Dalej już czytać nie zamierzam.
Jeszcze kilkanaście dni temu [...]
Po lekturze brawurowych Ciumków nie mogłam się doczekać kolejnej książki autora. I oto nadszedł ten dzień i mogę potwierdzić szeptane pogłoski: “Tajemnica człowieka z blizną” również jest świetna!
Paweł Beręsewicz zasłużenie zgarnia nagrody literackie i staje się ulubieńcem czytelników, bez względu na ich wiek. Lubiliście Bahdaja? Lach? Ożogowską? Beręsewicz kontynuuje tę znakomitą przecież, tradycję polskiej [...]
Dwa dni temu usłyszałam od 12-latka skargę: mam dosyć książek z happy endem! Nie jest szczególnym wielbicielem słowa pisanego, ale coś tam czyta i jak twierdzi zawsze trafia na słodkie opowiastki. Jest więc rządny krwi i horroru… Co może spełnić jego wymagania? Seria Michaela Gone’a wpisuje się w te nastoletnie pragnienia znakomicie Z [...]
Bardzo, ale to naprawdę bardzo dziękuję za Kreative Bloggera:) Otrzymałam go od Elenoir, Ani i od Kasi.Eire. Mała rzecz a jak cieszy:))) Nie umniejszając rangi wyróżnienia, oczywiście;). Jeszcze raz, ogromne dzięki, dziewczyny.
Z Lee Childem znajomość rozpocząć najlepiej latem. Na gwarnej plaży, pośród poszturchującej nas i znajdującej się w nieustannym ruchu chmarze osobników płci obojga. Gdy więc po raz kolejny beztroski plażowicz sypnął na Was piaskiem, upaćkał rozpływającym się lodem truskawkowym, puścił na cały regulator radio “W rytmie techno”, wówczas powołanie do życia Jacka [...]
Nieustanny szmer, natłok uczuć i myśli przeciwstawione ciszy, pustce, melancholii. Smutek i radość. Młodośc i starość. Trwanie i przemijanie. Mam wrażenie, że powieść Pazińskiego to ciągłe kontrasty, walka, odwieczny spór toczony od zarania dziejów a w “Pensjonacie” spersonifikowane w postaci mieszkańców tytułowego domu wczasowego.
Zakładam ciepłe, norweskie skarpety. Zapalam świeczkę pod czajniczkiem z herbatą piernikową. Wyciągam z szafki kubek: duży, w paski i pozwalający na ogrzanie sobie na nim rąk. Mmmm… ciepło. Wiem już, co będę czytać. Co może pasować do tej Syberii za oknem? Och, to zupełnie proste. Romans.
Przez kilkanaście tygodni wsłuchiwałam się w historię Reynevana rozpisaną na trzy pokaźnej grubości tomiska. Sapkowski, polski mistrz fantasy, nieoczekiwanie podarował swoim wielbicielom powieść, realizującą wytyczne gatunku mi najbardziej kojarzącego się z imć Zagłobą rubasznie przemykającym po kolejnych stronicach Sienkiewiczowskiej trylogii.
“Marianna i róże” to książka, która miała trudną i pełną wybojów drogę do czytelnika. Najpierw, w czasach komunizmu, wydawcy wzbraniali się przyjąć tekst do druku, bo nie wierzyli, że ktokolwiek zechce poczytać sobie o codziennym życiu polskiego ziemiaństwa. Mylili się.