Archiwum: ‘Twórczość’
w łazience, stałem przed lustrem, właśnie miałem nakładać na twarz piankę do golenia, gdy w lewym uchu usłyszałem cichy szept szatana: „Nie idź do pracy, nie idź”, powiedział to bardzo głębokim głosem, radiowym, nie widziałem jego całej postaci ani nawet twarzy, był ciemnym cieniem, może był czarny, ale nie mogę powiedzieć, czy był murzynem, nie [...]
That was it. The whole story. Read here about Twitter-based literature tagged #vss.
Kiedyś powiedziała zdanie, które do dziś dźwięczy mi w głowie: „Głos innych głosów niekoniecznie znaczy”. Nie wiem dlaczego mi się, to akurat dziś przypomniało. Nie wiem dlaczego, ona mi się teraz przypomniała. Pewnie przez E., który upiekł dziś na obiad dla T. pieczeń. Jak ją wykładał na talerz, kroił, podlewał sosem z cebuli i czosnku, [...]
„Szatan, szatan, szatan, szatan, oh yeah, oh yeah“. „Szatan, szatan, szatan, szatan, oh yeah, oh yeah“. Z pokoju dobiegał głos Tymona, który często towarzyszył przygotowywaniu grzanek na Fabrycznej. Tym razem pod nieobcność domowników grzanki przygotowywał Falset, który choć nie mieszkał tutaj, to jednak często bywał, bo lubił grzanki, a na Fabrycznej był opiekacz. Falset był także [...]
A certain unemployed mathematician from Afroasia worked out the Ligadul’s Law, based on which, and after considering a maximum number of variation, one could calculate the so-called near future (counted in days, or at the very most in weeks, from the date of calculation).
Wyszedłem ze starego budynku dworca. No, zresztą sam byłem ubrany jak dziewiętnastowieczny kawaler z dobrego domu: czarne ubranie, surdut, melonik i laska. Szedłem przez wybrukowane ulice, aż znalazłem się w dzielnicy biedaków. Tam w jakiejś klatce czy też przejściu się zatrzymałem, usiadłem na drewnianych schodach. Po chwili przysiadły się do mnie cztery pankówy. Ubrane w [...]
Ja to czasem nie wiem czego tak naprawdę potrzebuję. A potrzebowałem po prostu rumianku. I może odrobinę cebulki do pierogów, które gotowałem dzisiaj w tak małej ilości wody, że nie wiedziałem, czy już wypłynęły, czy jeszcze nie. Nie mogąc zatem obliczyć czasu potrzebnego na ugotowanie ich kompletne, dźgałem jednego za drugim dość ostrym widelcem i [...]