Komentarze odnośnie książki „Lala” rozbijają się o to, czy postrzega się autora za snoba czy też nie, a od tego postrzegania pochodzi opinia o twórczości Jacka Dehnela w ogóle. Snobizm to niebezpieczne słowo – czemu więc nie poigrać z nim przez chwilę?
Tak rozmyślam od pewnego wieczoru, że moje szczęście jest zielonego koloru (za W. Broniewskim) oraz o tym, jak dobrze czytać mnie, Polce, polską książkę – w żaden sposób nieprzetworzoną językowo, niezakonserwowaną przez tłumacza, tego trzeciego w trójkącie małżeńskim ja-autor-translator.
Wiedziałam, że Jacek Dehnel jest osobistością niezwykłą i wielobarwną. Wiedziałam, że bardzo konsekwentnie kreuje swój wizerunek dandysowatego młodzieńca, ale nie sądziłam, że jest koneserem białych kozaczków. Tych białych kozaczków. A także kultowego blogu Aaaby sprzedać gromadzącego najbardziej kuriozalne pośród kuriozów z allegro, i także kilku innych sieciowych miejsc dedykowanych fotograficznym dziwolągom wszelakiej maści. Wyznanie te [...]